"Nie jest Ci wygodniej spać samemu? Szczególnie w lato, kiedy jest gorąco, a od drugiej osoby bije ciepło".
среда, 17 июля 2013 г.
воскресенье, 16 июня 2013 г.
суббота, 5 января 2013 г.
Imprezowanie
Imprezowanie. Dwa piwa. To. Pobudka o 14.00. Niemal gorzka kawa. Wykrzywia mordę. To. To też wykrzywia mordę. I już Nic.
вторник, 23 октября 2012 г.
воскресенье, 14 октября 2012 г.
Misja
Misja na dzisiaj. Misja na jutro. Misja na wczoraj. Zebrać się do kupy. Pozbierać miliony kawałków ostrych jak szkło. Ulepić z tego coś, co będzie w stanie chodzić na zajęcia i napisać pracę licencjacką. Coś, co będzie umiało się uśmiechać do dawno niewidzianych ludzi. Coś, co będzie grzecznie neutralne w niemal wszystkich sytuacjach. Dla siebie zachowam noce. I tylko mojej poduszce opowiem prawdę.
Infected minds
To their deaf pillows will discharge their secrets.
(Shakespeare)
Infected minds
To their deaf pillows will discharge their secrets.
(Shakespeare)
воскресенье, 7 октября 2012 г.
Może się wyczerpuję
Można pisać o smutku w sposób ciekawy i nowy, można też walić banałami. Mnie jakoś nic nie wychodzi ostatnio. Może nie jest taki smutny? Albo jestem smutny inaczej i na to nie ma jeszcze słów. A może mi już tak nie zależy. Jestem czymś, co udaje, że nic go nie obchodzi. I czymś, co, gdy tylko pojawi się bodziec, reaguje na rzeczywistość jak struna na drgania.
Jeśli ci nie zależy, to nie musisz sobie powtarzać jak mantry "nie zależy mi".
Chciałbym naładować baterie.
Jeśli ci nie zależy, to nie musisz sobie powtarzać jak mantry "nie zależy mi".
Chciałbym naładować baterie.
среда, 3 октября 2012 г.
Wyzwolenie
wyzwolenie
warszawa stolico wyzwól mnie stwórz na nowo
zostawiłem ciebie jako kochanek głupiec z nadzieją
wracam znowu wracam stukotem kół
cieniem i deszczem się stałem
zmalałem osłabłem zarosłem
chcę
rozmyć się wśród twoich hałasów wrzasków
trotuarów pajęczyną osnuwających blokowiska
betonu i stali i szkła piętrzącego się nade mną
dziwko
karmiłaś mnie nadziejami marzeniami mirażami
wracam potulnie gotów na więcej
zniszcz mnie do cna
spraw sobie radość z mego ścierwa
nic i nikt nie stanie
między
tobą
i twoją ofiarą
wyzwól mnie ogniem i wodą
warszawa stolico wyzwól mnie stwórz na nowo
zostawiłem ciebie jako kochanek głupiec z nadzieją
wracam znowu wracam stukotem kół
cieniem i deszczem się stałem
zmalałem osłabłem zarosłem
chcę
rozmyć się wśród twoich hałasów wrzasków
trotuarów pajęczyną osnuwających blokowiska
betonu i stali i szkła piętrzącego się nade mną
dziwko
karmiłaś mnie nadziejami marzeniami mirażami
wracam potulnie gotów na więcej
zniszcz mnie do cna
spraw sobie radość z mego ścierwa
nic i nikt nie stanie
między
tobą
i twoją ofiarą
wyzwól mnie ogniem i wodą
суббота, 22 сентября 2012 г.
воскресенье, 16 сентября 2012 г.
Bang Bang
czas pędzi albo się wlecze czemu ach czemu się wlecze oto to to właśnie to oplata mnie swą siecią tysiące myśli wspomnień coraz więcej coraz gęściej czemu się uśmiecham coś lubiłem coś kochałem było minęło przeraża mnie ta myśl czy podołam muszę podołać muszę raz dwa trzy zegar tyka tyle się dzieje nie nic się nie dzieje nie obchodzi mnie nic na zewnątrz we mnie tylko rozkręcone zegary dysharmonia kakofonia sekund odkręcam swą głowę wysypuję piach potłuczonych klepsydr czas nie ma znaczenia oddechy nie mają znaczenia nic nie ma znaczenia rzeczywistość mi się kurczy wszystko gęstnieje zwala się w jeden punkt super ciężki został jeno ten jeden punkt ciężki jak tysiąc wszechświatów patrz patrz patrz będzie Big Bang
четверг, 13 сентября 2012 г.
Rozmowa z kamieniem (W. Szymborska)
Rozmowa z kamieniem
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.
- Odejdź - mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na częsci
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyną okazją.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.
- Jestem z kamienia - mówi kamień -
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stąd.
Nie mam mięśni śmiechu.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam że są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, piękne nadaremnie,
gluche, bez echa czyichkolwiek kroków.
Przyznaj, że sam niedużo o tym wiesz.
- Wielkie i puste sale - mówi kamień -
ale w nich miejsca nie ma.
Piękne, być może, ale poza gustem
twoich ubogich zmysłów.
Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,
a całym wnętrzem leżę odwrócony.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz słów,
którym nikt nie da wiary.
- Nie wejdziesz - mówi kamień. -
Brak ci zmysłu udziału.
Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tego zmysłu,
ledwie jego zawiązek, wyobraźnię.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
na wejście pod twój dach.
- Jeżeli mi nie wierzysz - mówi kamień -
zwróć się do liścia, powie to, co ja.
Do kropli wody, powie to, co liść.
Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
Śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
którym śmiac się nie umiem.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
- Nie mam drzwi - mówi kamień
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.
- Odejdź - mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na częsci
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyną okazją.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.
- Jestem z kamienia - mówi kamień -
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stąd.
Nie mam mięśni śmiechu.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam że są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, piękne nadaremnie,
gluche, bez echa czyichkolwiek kroków.
Przyznaj, że sam niedużo o tym wiesz.
- Wielkie i puste sale - mówi kamień -
ale w nich miejsca nie ma.
Piękne, być może, ale poza gustem
twoich ubogich zmysłów.
Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,
a całym wnętrzem leżę odwrócony.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz słów,
którym nikt nie da wiary.
- Nie wejdziesz - mówi kamień. -
Brak ci zmysłu udziału.
Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tego zmysłu,
ledwie jego zawiązek, wyobraźnię.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
na wejście pod twój dach.
- Jeżeli mi nie wierzysz - mówi kamień -
zwróć się do liścia, powie to, co ja.
Do kropli wody, powie to, co liść.
Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
Śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
którym śmiac się nie umiem.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
- Nie mam drzwi - mówi kamień
вторник, 4 сентября 2012 г.
Been here before
I've been here before. The place kept my footsteps on the floor and my odor in the air. I was in good odor with some guys. I felt something. I painted the walls with all the colors of happiness. I danced here. I laughed. But no more. I open the window. Let the winter come in. I paint the walls with my blood. I scream so that the walls crush down. I try to forget. I try to disappear in nothingness.
Подписаться на:
Сообщения (Atom)