пятница, 13 декабря 2013 г.

Bomba

Nagle ogarnęło mnie wspomnienie jakiegoś lata, przyjemne popołudnie, pomarańczowe słońce, spacer z chłopakiem, którego lubiłem i któremu nie ufałem. Wieki dzielą mnie od każdego poprzedniego roku, czuję, jak siwieję z każdą sekundą, nie ma powrotu, w głowie tyka bomba.

вторник, 3 сентября 2013 г.

O godzinach

to look life in the face, always to look life in the face. And to know it for what it is. At last, to know it, to love it, for what it is. And then, to put it away.
always the years between us, always the years, always the love, always the hours.

понедельник, 2 сентября 2013 г.

O podróżach

Comme ceux qui partent en voyage pour voir de leurs yeux une cité désirée et s'imaginent qu'on peut goûter dans une réalité le charme du songe...
M. Proust, A la recherche du temps perdu

воскресенье, 1 сентября 2013 г.

O świątyni ducha

I am neither foe nor friend to my brothers, but such as each of them shall deserve of me. And to earn my love, my brothers must do more than to have been born. I do not grant my love without reason, nor to any chance passer-by who may wish to claim it. I honor men with my love. But honor is a thing to be earned I shall choose friends among men, but neither slaves nor masters. And I shall choose only such as please me, and them I shall love and respect, but neither command nor obey. And we shall join our hands when we wish, or walk alone when we so desire. For in the temple of his spirit, each man is alone. Let each man keep his temple untouched and undefiled. Then let him join hands with others if he wishes, but only beyond his holy threshold.
Ayn Rand "Anthem"

суббота, 31 августа 2013 г.

O granicach poznania

"A przecież każda metoda naukowa zakłada pewne tezy filozoficzne; epistemologiczny sensualizm - akceptowany przez Koło Wiedeńskie - także jest metafizyką. Jaki bowiem jest epistemologiczny status zasady weryfikacji? Teza: "weryfikacja wszystkich zdań dokonuje się poprzez sprowadzenie ich do zdań obserwacyjnych" nie jest ani sądem empirycznym, ani tautologią. W takim razie jest to zdanie metafizyczne.
[...]
Język filozofii Boga jest językiem obiektywistycznym i sensownym, choć nie jest oczywiście empiryczno-deskryptywnym. Niemożliwość empirycznej weryfikacji nie podważa jego sensu poznawczego, ponieważ wiedza racjonalna nie sprowadza się do granic percepcji zmysłowej. Poznanie ludzkie nie moze się ograniczyć, jak to sugeruje scentyzm i sensualizm, do zapisu zaobserwowanych empirycznie faktów. Zadaniem filozofii Boga jest próba wyjaśnienia rzeczywistości, zarówno materialnej, jak i psychiczno-osobowej, w jej ostatecznych bytowych podstawach".

Kowalczyk 1995: 35-36

пятница, 2 августа 2013 г.

Mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie


Hey, Mimo wszystko

среда, 17 июля 2013 г.

суббота, 5 января 2013 г.

воскресенье, 14 октября 2012 г.

Misja

Misja na dzisiaj. Misja na jutro. Misja na wczoraj. Zebrać się do kupy. Pozbierać miliony kawałków ostrych jak szkło. Ulepić z tego coś, co będzie w stanie chodzić na zajęcia i napisać pracę licencjacką. Coś, co będzie umiało się uśmiechać do dawno niewidzianych ludzi. Coś, co będzie grzecznie neutralne w niemal wszystkich sytuacjach. Dla siebie zachowam noce. I tylko mojej poduszce opowiem prawdę.


Infected minds
To their deaf pillows will discharge their secrets.

(Shakespeare)

воскресенье, 7 октября 2012 г.

Może się wyczerpuję

Można pisać o smutku w sposób ciekawy i nowy, można też walić banałami. Mnie jakoś nic nie wychodzi ostatnio. Może nie jest taki smutny? Albo jestem smutny inaczej i na to nie ma jeszcze słów. A może mi już tak nie zależy. Jestem czymś, co udaje, że nic go nie obchodzi. I czymś, co, gdy tylko pojawi się bodziec, reaguje na rzeczywistość jak struna na drgania.

Jeśli ci nie zależy, to nie musisz sobie powtarzać jak mantry "nie zależy mi".

Chciałbym naładować baterie.

среда, 3 октября 2012 г.

Wyzwolenie

wyzwolenie
warszawa stolico wyzwól mnie stwórz na nowo
zostawiłem ciebie jako kochanek głupiec z nadzieją
wracam znowu wracam stukotem kół
cieniem i deszczem się stałem
zmalałem osłabłem zarosłem
chcę
rozmyć się wśród twoich hałasów wrzasków
trotuarów pajęczyną osnuwających blokowiska
betonu i stali i szkła piętrzącego się nade mną
dziwko
karmiłaś mnie nadziejami marzeniami mirażami
wracam potulnie gotów na więcej
zniszcz mnie do cna
spraw sobie radość z mego ścierwa
nic i nikt nie stanie
między
tobą
i twoją ofiarą
wyzwól mnie ogniem i wodą

Cisza

Cisza się we mnie wkłuwa. Cisza mnie miażdży. Kruszy kości. Rozrywa nerwy. Dusi mnie.

воскресенье, 16 сентября 2012 г.

Bang Bang

czas pędzi albo się wlecze czemu ach czemu się wlecze oto to to właśnie to oplata mnie swą siecią tysiące myśli wspomnień coraz więcej coraz gęściej czemu się uśmiecham coś lubiłem coś kochałem było minęło przeraża mnie ta myśl czy podołam muszę podołać muszę raz dwa trzy zegar tyka tyle się dzieje nie nic się nie dzieje nie obchodzi mnie nic na zewnątrz we mnie tylko rozkręcone zegary dysharmonia kakofonia sekund odkręcam swą głowę wysypuję piach potłuczonych klepsydr czas nie ma znaczenia oddechy nie mają znaczenia nic nie ma znaczenia rzeczywistość mi się kurczy wszystko gęstnieje zwala się w jeden punkt super ciężki został jeno ten jeden punkt ciężki jak tysiąc wszechświatów patrz patrz patrz będzie Big Bang

четверг, 13 сентября 2012 г.

Rozmowa z kamieniem (W. Szymborska)

Rozmowa z kamieniem

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.


- Odejdź - mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na częsci
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.


Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyną okazją.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.


- Jestem z kamienia - mówi kamień -
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stąd.
Nie mam mięśni śmiechu.


Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam że są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, piękne nadaremnie,
gluche, bez echa czyichkolwiek kroków.
Przyznaj, że sam niedużo o tym wiesz.


- Wielkie i puste sale - mówi kamień -
ale w nich miejsca nie ma.
Piękne, być może, ale poza gustem
twoich ubogich zmysłów.
Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,
a całym wnętrzem leżę odwrócony.


Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz słów,
którym nikt nie da wiary.


- Nie wejdziesz - mówi kamień. -
Brak ci zmysłu udziału.
Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tego zmysłu,
ledwie jego zawiązek, wyobraźnię.


Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
na wejście pod twój dach.


- Jeżeli mi nie wierzysz - mówi kamień -
zwróć się do liścia, powie to, co ja.
Do kropli wody, powie to, co liść.
Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
Śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
którym śmiac się nie umiem.


Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.


- Nie mam drzwi - mówi kamień

вторник, 4 сентября 2012 г.

Been here before

I've been here before. The place kept my footsteps on the floor and my odor in the air. I was in good odor with some guys. I felt something. I painted the walls with all the colors of happiness. I danced here. I laughed. But no more. I open the window. Let the winter come in. I paint the walls with my blood. I scream so that the walls crush down. I try to forget. I try to disappear in nothingness.

суббота, 4 августа 2012 г.

Testament mój

Muszę zmienić tytuł bloga. Fuck thee, Paul miało na początku być wyrazem mojej złości na człowieka, który mnie głęboko skrzywdził. Później tamta myśl miała we mnie wzbudzać poczucie własnej wartości i sprawić, bym umiał się bronić przed ponownym skrzywdzeniem. Jakoś mi nie wyszło, bo w ostatnie wakacje wyłem jak bóbr, opłakując pana M., dzięki któremu na chwilkę byłem szczęśliwy i przez którego przez pół roku byłem w depresji. A może powinienem wyrazić się inaczej? "Przez niego byłem w depresji" brzmi jakbym miał względem niego głęboki żal, grymasił. To nie tak. Było, minęło. Depresję sobie niejako sami robimy. Myślę, że niektórzy z nas są tak właśnie skonstruowani, że pewne braki, pewne zadane rany nie goją się, czernieją, zachodzą gangreną czy Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Panu M. wybaczam i życzę jak najlepiej. A każde spotkanie z nim to ciekawa rozmowa, czasem spacer.
Zacząłem dygresją. Notkę zatytułowałem Testament mój. Chyba wychodzą po mnie lata spędzone w szkole nazwanej imieniem wieszcza. I dlatego to tutaj pasuje, bo Słowak to też część mnie. A utwór o tym tytule jest przepiękny. Dlaczego piszę testament? Tak na wszelki wypadek. Gdyby się zdarzyło jakieś cholerstwo. Nim to jednak zrobię, chcę jeszcze napisać, dlaczego tak kurczowo trzymam się życia, jak to określiła moja przyjaciółka.

O życiu
Życie nie ma sensu. Nie ma wyznaczonego celu, do którego należy dążyć. Mimo to uważam, że warto żyć. Tak wybrałem. Wybrałem życie i walkę. Walkę o szczęście. Szczęście można rozumieć różnorako i rzeczywiście różne są jego formy. Można się naćpać, schlać i jest się niejako szczęśliwym dzięki oderwaniu się od świata. To jest jakaś metoda, ale nie przepadam za nią. Można też spędzać czas z ukochaną osobą, z przyjaciółmi, znajomymi; korzystać z ciekawych czasem studiów, czytać książki, oglądać filmy, słuchać muzyki. To wszystko daje takie chwile uniesienia i właśnie dla nich warto, moim zdaniem, żyć. Nic więcej w życiu nie dostaniemy. Najpiękniejszym okazem szczęścia jest obecność ukochanej osoby, której możemy ufać, która nas wspiera, która daje nam odpoczynek od zawirowań życia. I której my dajemy to samo w zamian. Dla mnie taką osobą jest Kot. On skleja moje życie do kupy. Obawiam się, że bez niego by się to wszystko potrzaskało. Mam nadzieję, że ja także daję mu coś podobnego. Jeszcze raz: warto żyć dla chwil szczęścia.

Tak więc, jeśli by mi się coś stało, a są duże szanse, że się jednak nie stanie; w każdym razie na wszelki wypadek chcę powiedzieć mojemu Kotu, mojej rodzinie, moim przyjaciołom i znajomym, a także kolegom i koleżankom, wszystkim ludziom, których spotkałem w moim życiu: dziękuję. Dziękuje, ukształtowaliście mnie, jak kształtowałem Was. W mniejszym lub większym stopniu. Co Wam zostawiam? Tym, którzy mnie kochali, ból. Ale to przeminie. Wszystkim zaś bez wyjątku wspomnienie. Niechaj będzie to miłe wspomnienie, które sprawi, że się uśmiechniecie, że spojrzycie na swoje życie i będziecie wiedzieć, że przeżyliście coś wartościowego i że coś takiego w życiu się jeszcze spotka. To wartościowe to niekoniecznie związane ze mną musi być, ale mógłbym być impulsem do jakiejś wesołej refleksji. Nie mam żadnych kosztowności. Gdybym miał, chciałbym je zostawić ludziom, którzy mogli za pieniądze z ich sprzedaży polepszyć czyjeś życie. Mam sporo książek. Jeżeli ktoś znajdzie tam coś ciekawego, niech sobie weźmie.

Odrębne pożegnanie dla mojego Kota. Nawet jeśli nic mi się nie stanie, to i tak zasługujesz na podziękowania. I nie wiem nawet, jak się wysłowić. Chyba nie umiem. Jak powiedzieć, że te wszystkie chwile razem były dla mnie tak cenne, najcenniejsze? Że swoją drobną osobą wyprowadziłeś mnie z najczarniejszego okresu mojego życia? Że dałeś tyle chwil szczęścia? Że mogłem na Ciebie liczyć w każdej chwili? Że mogłem Ciebie tulić, całować? Uspokajać, gdy byłeś wściekły bądź zrozpaczony? Ale czy ja się sprawdziłem? Wiem, że mam mnóstwo wad. Ale starałem się ze wszystkich sił dla Ciebie jak najlepiej. Gdyby mnie zabrakło przy Tobie. Tutaj moja śmierć dużo nie zmienia, jest wiele bowiem powodów dla których ludzie się rozstają. Gdyby więc tak się stało, że mnie przy Tobie nie będzie, to życzę Ci dwóch rzeczy. Po pierwsze, żebyś był na tyle dzielny, by wszystko znieść i walczyć o swoje szczęście z uśmiechem. Po drugie, żebyś znalazł sobie kogoś, kto mnie zastąpi i będzie dla Ciebie dobry. Zawsze szanuj siebie i nie pozwól związać się z kimś, kto nie będzie Ciebie szanował.

Jeżeli jednak przeżyję, co jest możliwe, potraktujcie tę notkę jako spis moich dotychczasowych refleksji nad życiem. A podziękować Wam za wszystko i tak chciałem. Bądźcie zdrowi, kochajcie siebie i bliźnich. I ja Was kochałem.

PS Jakoś nigdy się z Bogiem nie rozliczyłem. Lubiliśmy się ze sobą droczyć. Ja mu mówiłem, że go nie ma, on, że mnie za chwilę nie będzie. Ostatecznie jednak nic nie sprawiło, bym w Niego wierzył. A jednak, kiedy się naprawdę boję, sięgam szczytu hipokryzji i się modlę. Do tego jestem dość egoistyczny, bo albo o siebie, albo o Kota. Może się niebawem przekonam, jak to naprawdę jest?

PS2 Najbardziej bym żałował, że już nigdy nie zobaczę i nie dotknę Kota. I że nie porozmawiam już z moimi przyjaciółmi.